Matka stała się Matką na dobre 15.02.2007r. Wtedy to pojawił się ON. JAN. I zawładnął sercem Matki, i duszą Matki, i czasem Matki, i garderobą Matki, i kuchnią Matki, i pracą Matki, i komputerem Matki, i tym blogiem Matki. Matka wciąż nie wie jak to się stało, ale sie stało. Tyle, że MAtce to wogóle nie przeszkadza... Ba, Matka jest wniebowzięta!

Matka umieszcza na blogu zdjęcia różne. Głównie syna, ale nie tylko. Syn piękny jest, więc może ktoś by chciał zrobić sobie ze zdjęcia tapetę, albo coś. Ale Matka przestrzega: NIE WOLNO! Absolutnie, gdyż chronione prawem autorskim są. W zasadzie, to cały blog chroniony. Chyba że pisemnej zgody Matka udzieli.

Matka oprócz pisania Janowych Psot lubi tworzyć. A pisuje o tym, co tworzy w Matki Galerii.
Matka zaprasza!



...Licznik (od 23.11.2007):

Kategorie: Wszystkie | 01-06 | 07-12 | 13-18 | 19-24 | Pisanina
RSS
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Zatem ciąg dalszy...

Droga Gosiu - wkrótce też mamo!

Jakoś tak mnie za serce złapałaś, że po prostu nie mogę inaczej. To co napisałaś było jakieś takie od serca i tak mi się miło zrobiło. Bo zawsze myślałam o tym blogu zupełnie inaczej. Że dla syna po pierwsze. Bo to głównie pamiątka dla niego. Że parę osób z rodziny i znajomych czyta i się może pośmieje. Ale jakoś nigdy nie pomyślałam, że ktoś wejdzie przeczyta całego i mi jeszcze podziękuję :)

I jeszcze coś KOCHANA - NA PRAWDĘ WARTO BYĆ MAMĄ! Nic a nic nie da się do tego porównać.

 

 

18:55, moli1978
Link Komentarze (1) »
sobota, 20 lutego 2010
Co tu się oszukiwać.....

Syn stał się CHŁOPCEM. Nie jest już jakimś tam dzieciuchem, ale właśnie chłopcem. Trzy lata to ważny wiek..... Syn w dniu swoich trzecich urodzin zjadł swoja PIERWSZĄ PRAWDZIWĄ KANAPKĘ w życiu. Kanapkę z szynką, serem i ogórkiem! Do tej pory, uważał iż kanapki należą do rzeczy niezjadliwych zupełnie i twierdził, że owszem będzie je jadł ale jak będzie duży. Widocznie właśnie stał się duży..... Teraz więc z dumą wszystkim oznajmia, iż on to najbardziej lubi ser żółty i ogórek, a jak był mały to nie lubił.

Syn w wieku lat trzech ma też bardzo dokładnie sprecyzowane plany na przyszłość. Dnia pewnego przyszedł do Matki swej. I pyta:

- Mamo, a co ja właściwie będę robił jak będę duży jak Tata?

- Synku no ja nie wiem, a co byś chciał robić?

- Hm, ..... ja to będę gotował ci wodę na herbatkę. I robił kawkę. I podlewał kwiatki..... I....  sam jeżdził samochodem. I filcował...... I jeszcze będę zapalał światło sam. I to już chyba tyle.

#########################

 

I cóż Matka zrobi z tą naglą "dorosłością" syna swego? Ano. Matka myśli o tym już od dawna. Że oto nadszedł czas aby bloga zakończyć. Bo syn faktycznie co tu ukrywać, coraz starszy i nie o wszystkim pisać wypada, bo potem będzie się wstydził... Mając lata dwa można robić wszystko, ale będąc trzylatkiem trzeba już się kontrolować..... :)

 

I tak na koniec całkowity już Matka ma zagadkę. Taki test ile osób czytywało bloga tego. Które dziecko to Matka w wieku lat 3:

 

########################

Czas na rozwiązanie:  oczywiście, że to oto:

19:09, moli1978
Link Komentarze (11) »
Urodziny po raz trzeci

No to były. Za nami są już. Trzecie urodziny obchodziliśmy a co - przez dwa dni. Najpierw byli więc dziadkowie i babcie, ciocia Ania i babcia Alinka, impreza rodzinna. Janek został zasypany prezentami: Mama z Tatą zakupili mu remizę strażacką z Lego City, którą to najpierw Matka składała przez 1,5 godziny. Remiza zajęła honorowe miejsce na środku dużego pokoju i jest najwspanialszą zabawką dla Janka. No cóż, nadszedł widocznie wiek BĘDĘ STRAŻAKIEM. Syn wzbogacił się również  o super tory dla Tomka i Emilki i to ze szlabanami! O wielki samochód dla Barbie, o samolot z lego duplo, samochód przewożący konia z lego city i parę dodatkowych samochodzików i samolocików resoraków.

No ale najważniejszy był TORT. Tort oczywiście robiony przez babcię Ulę i dekorowany przez Babcię Ulę z pomocą Jaśka.

 

Druga impreza na dzień następny była swego rodzaju Kinder Balem. Przyszli do nas sąsiedzi z Jaśkowymi kumplami Jackiem i Antkiem oraz ukochana kuzynka Zosia z rodzicami. Tym razem też był tort, dmuchany zespołowo przez dzieciaki wszystkie.

17:19, moli1978
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 lutego 2010
3 letni: Matka i syn

14:34, moli1978
Link Komentarze (3) »
niedziela, 14 lutego 2010
3

Jaki jest syn 3- latek? Wspaniały! :) Aby opisać jak jest fascynujący, trzeba by pisać tydzień a i tak nie oddałoby się tego, jaki jest. Bo jest niezwykły, bo jest jeden jedyny, ani lepszy ani gorszy od innych dzieci, po prostu inny. Cudownie inny. Ale żeby dowiedzieć się, na czym ta inność polega, trzeba by go poznać, bo żadne słowa tego nie oddadzą.

Syn mówi jak dorosły. Znaczy używa słów jak dorosły, konstruuje dorosłe zdania, intonuje i akcentuje zupełnie po dorosłemu. Ma jedynie problem z „r” oraz z „sz cz” i dzięki temu rozmawiając z nim wie się, że rozmawia się z dzieckiem. Logika jak u dorosłego, a nawet lepsza, zawsze potrafi wszystko, nawet największą bzdurę wyjaśnić, wytłumaczyć. Ulubione początek zdania: Bo wiesz co.... No bo.... Dlatego, że.... Nie ma takiej sytuacji, z której syn by nie wybrnął. Ale ale, jeśli coś mu się nie uda, albo mu się nie chce, wtedy niezmiennie króluje „Nie wiem” .

Literki których nauczył się dawno temu wciąż pamięta wszystkie. Nie zmuszamy go do nauki czytania bo i po co, ale coraz częściej chce wiedzieć, jak to się pisze. Dlatego czasami bawimy się w pisanie wyrazów na komputerze albo w literowanie słów, te najprostsze już rozumie i umie: mama, tata, kot, dom, …. Liczy coraz lepiej, jeśli się skupi do trzydziestu doliczy, ale powyżej 15 zazwyczaj się gdzieś poplącze. Kolory świetnie rozróżnia już od bardzo dawna, teraz męczy się nad tymi godzinami, ale zegar jest jeszcze zbyt skomplikowany...

Syn jest zdecydowanie gadułą i mądralą. Do południa wypowiada tyle słów, ile w normalnych warunkach Matka wypowiedziała by przed dwa dni. Gada w kółko, o wszystkim, powtarza jeśli Matka nie odpowiedziała, paple, paple i paple. Czasami zastanawiamy się, czy jego gardło nie boli od tego gadania. Razu pewnego Matka już sił nie miała, i to Matkę gardło rozbolało od gadania, aż w końcu powiedziała: „Jasiu nie gadaj tyle”. Syn popatrzył ze zrozumieniem, odwrócił się i pod nosem rzekł: „Gadam bo lubię”. I tyle. Bardzo trudno jest też Janka przekonać, do swojego zdania. Jak się uprze, że to jest helikopter (mimo że to samolot) to stanie na tym, że to helikopter...

Janek nienawidzi niepowodzeń. Jeśli tylko czegoś nie umie, nie potrafi zrobić, coś mu nie wyjdzie, natychmiast rzuca, krzyczy i jest zły. Jest też bardzo dzielny. I ta mieszanka cech sprawia, że wyjątkowo źle znosi te większe niepowodzenia. Stoi, łzy w oczach, głos zdławiony i walczy sam ze sobą. Czy wołać mamę na pomoc, czy dać sobie radę sam czy po prostu się rozpłakać. Jeszcze bardziej od niepowodzeń nie lubi zakazów i zwracania uwagi, a już krytyka to w ogóle nie wchodzi w grę. Na zakaz jakiś lub słowa krytyki natychmiast reaguje w ten sam sposób: „Brzuch mnie boli”, przy czym mówi to z tak ogromnym przejęciem i trzyma się za ten brzuch, że ktoś kto go nie zna, uwierzyłby w ten ból. Na złość lub irytację rodziców, też ma sposób, przybiega i woła z daleka „Ja cię zbiję”. Grzeczny raczej, choć oczywiście nie słuchać się lubi, ale wtedy wystarczy magiczne „Liczę do trzech, jeden dwa i ostatnie moje słowo trzy” i załatwione. Uparty jak muł, sprytny jak lis, mądry jak sowa, ….

Lubi robić wszystko. Jeśli się bawimy, to się bawimy. Jeśli sprzątamy, to sprzątamy, jak trzeba to pierzemy, jedziemy na zakupy, oglądamy bajki, tańczymy. Czynności domowe rozgryzł już dawno, wie jak włączyć pralkę, zmywarkę, telewizor, bajkę, radio, muzykę, komputer, ekspres do kawy... Z zabaw ukochał sobie pociągi, traktory, kopary, samochody a ostatnio też samoloty, wiadomo chłopak. Mamy więc w domu piaskolinę, którą przekopuje koparkami na wszystkie sposoby i przewozi wywrotkami. Mamy też kuleczki styropianowe, które spycha pługiem niczym śnieg. Mamy też mnóstwo pierdółek wszelakich, które są po prostu śmieciami, które trzeba śmieciarą wywieźć na wysypisko. Z takich „nie pojazdowych” lubi malować farbami, rysowanie jak cię mogę, ale szczególnie przypadło mu do gustu wycinanie. Najnowsza miłość: klocki lego. Książki kocha, nie pójdzie spać bez przeczytania dwóch książek. I na pewno nie przejdzie obok empiku obojętnie. Świetnie gra na pianinie (oczywiście nie gra prawdziwych melodii, ale te wymyślone przez niego są całkiem całkiem) a ostatnio odkryliśmy, że potrafi walić w bębenek do taktu śpiewanej piosenki. Tańczy bosko. Ruchowo też wypada już całkiem dobrze, coraz rzadziej zderza się ze ścianami, sam wchodzi po schodach, schodzi jeszcze za rękę, ale bardziej ze względy na lęki matki niż jego nieumiejętność schodzenia. Skacze jak zając, wspina się na wszystko, potrafi złapać piłkę (dobrze rzuconą) …

Jasiek jest jakby lekko nadpobudliwy, ale nie tak chorobliwie, po prostu jest bardzo ruchliwy. Przez cały dzień w ruchu, nie potrafi usiąść na dłużej niż minutę (chyba że je, albo ogląda bardzo ciekawą bajkę) a nawet wtedy gdy siedzi to się wierci. Ma sto pomysłów na minutę, z tego realizuje 80% bo o reszcie zapomina. Co chwilę słychać ”Wiesz co” i już nowy plan, nowa rzecz do zrobienia, kiedy jest nuda i nie ma nic do zrobienia Janek chodzi zły i marudzi.

Jak przystało na dziecko w wieku lat trzech, Janek „małpuje” swoich rodziców. I nie tylko. Wciąż powtarza wszystkie nasze gesty, podczas odkurzania, włączę odkurzacz nogą, on zrobi to samo, strzepnę pyłek z obrusu – on też, kaszlnę – kaszlnie Janek, podeprę głową rękami i syn zastyga w tej samej pozie... Robi to co ulubieni bohaterowie bajek, nie radzę wspominać przy nim, że coś kogoś boli, bo za moment będzie też bolało jego.

Janek w wieku trzech lat potrafi jeść sam i zazwyczaj z tej umiejętności korzysta, chyba ze jedzenie mu nie smakuje, to wtedy jakoś nie umie.... Zjada 4 duże posiłki (koło 8 śniadanie, koło 12 zupę, koło 15 obiad, koło 19 kolację, a w międzyczasie jakieś drugie małe śniadanko i maleńki podwieczorek). Śpi sam, zasypia koło 21 u boku Matki swej, koło 24 budzi się na siku (potrafi sam zejść z łóżka, i usiąść na nocnik i podciągnąć się i wrócić do łóżka). Parę minut po 7 przychodzi wyspany do sypialni i budzi rodziców swych. W dzień nie śpi.

3 letni Janek jest bardzo równy: mierzy sobie metr (na leżąco, bo na stojąco się kręci i garbi i w ogóle nie można go zmierzyć) waży zaś 14kg. No cóż do tłuściochów nie należy.... Buty – zazwyczaj rozmiar 26 (noga około 16,5cm). Kiedy się urodził wyglądała jak ojciec swój, teraz już nie, nawet chyba bardziej do Matki podobny. Ostatnio eksperyment był, Matka wyciągnęła zdjęcie swoje z przedszkola, kiedy to miała lat 3, pokazała synowi, a ten po sekundach dwóch wskazał na małą Matkę palcem i orzekł iż to jest on, Janek... Półkula prawa wciąż dominuje – lewa ręka, lewa noga i lewe oko. I choć powtarzamy mu parę razy dziennie, że czyta się od lewej do prawej, to on wciąż czyta od prawej do lewej.

Ale przede wszystkim jest dzieckiem najkochańszym na świecie...

21:31, moli1978
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 lutego 2010
Albo ja albo ta zima

Matka już nie może patrzeć na ten śnieg. Matka co dzień rano wstaje i z nadzieją odsłania roletę, że może jakimś cudem dziwnym nagle nie wiadomo skąd przyszła wiosna i śniegu nie ma. I co? Niezmiennie, za oknem jest śnieg. Nie tylko ten leżący ale on ciągle pada.  Pada i pada. On nas zapada a jeśli nie, to na pewno będzie tak leżał do lipca. A może by tak ogniska zacząć palić i by się rozpuszczać zaczął?

Kot nasz ma chyba też już dość. Wygląda, jakby miał zamiar nauczyć się przenikania przez szyby. Syn nie wiem czy ma dość, ale za to ma serce miękkie i po każdym spacerze kota każe do domu wpuścić, żeby się ugrzał. Następnie pokazuje mu swój pokój, samochody, pogłaszcze, poprzytula i bajkę włączy kotu...

20:57, moli1978
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 lutego 2010
Jak syn w wieku lat 3 Misia Uszatka rozgryzł

Syn je kolacje. Jak wiadomo, przy jedzeniu, a zwłaszcza przy jedzeniu kolacji zawsze jakaś miła pogawędka się w rodzinie przytrafi. Syn na zamyślonego wygląda. W końcu pyta: Mamo, a gdzie jest tata koziołka? Matka myśli, jaki koziołek znowu. Ale ale Matka cwana jest, z doświadczenia wie iż to zapewne jakaś bajkowa postać, ..., myśli i myśli i ma: Koziołek z misia uszatka. Pyta więc: jakiego koziołka synku, tego z Misia Uszatka? No tak, gdzie jego Tata ? No, wiesz co, ..., no ... Mętlik w głowie, faktycznie kurka w bajce nie ma ani jednego taty. Jest mama króliczków, mama zajączka, mama koziołka, mama świnka. Ale tatów brak. Co dziwne, Matka nie może sobie przypomnieć mamy misia uszatka....jakoś nie zapadła Matce w pamięć.  Wiesz co synku, no faktycznie w Misiu Uszatku, to w ogóle nie ma żadnego Taty, same mamy tam są. Jakaś dziwna ta bajka. Wiesz co Mamo, Miś Uszatek jest ich wszystkich Tatą!

No i co wy na to ludzie? Mi to się wreszcie ułożyło w całkiem niezłą całość.... :D Nie wiem tylko, czy teraz bajka ta jest odpowiednia dla syna.......... ;)

21:02, moli1978
Link Komentarze (1) »
niedziela, 31 stycznia 2010
Bieżnia płacząca

Matka z synem bawią się dzień cały. Są dni kiedy Matce się chce dzień cały, ale są i takie że się nie chce dzień cały. Ale Matka tak czy siak - musi. Był akurat dzień taki kiedy Matce się chciało. I bawiła się, i głupoty wymyślała i w ogóle, aż nadeszła pora obiadu i Matka musiała przestać się bawić. Syn w ryk. Na Matkę ryki nie działają, więc sobie gotuje i gotuje, aż syn przyszedł zasmarkany i zapłakany i przeprasza... Siedzi więc Matka z synem na kuchennym parapecie i gadają. Synku, mama się z tobą cały dzień bawi i robi co tylko chcesz, a ciebie poprosiłam żebyś się przez chwilę sam pobawił a ty tak się zachowujesz? No co ty jesteś? Syn popatrzył swej matce w oczy i miną anielską oznajmił: Bo, bo, ...... bo wiesz co, bo ja jestem bieżnia płacząca. I znów Matka została rozbrojona, bo za plecami Matki w ogródku rośnie owa "bieżnia płacząca" i syn wymyślił sobie wymówkę w mig.

Tak, syn nigdy nie robi nic źle, syn ma zawsze wytłumaczenie, wymówkę albo coś. Syn zna też różne dziwne bardziej dorosłe słowa. Syn nie dmucha nosa w chusteczkę, syn dmucha w chusteczkę higieniczną. Syn wchodząc po schodach woła: a ty zostań tam, tam, nie asekuruj mnie! Syn patrząc na stary rower oznajmi że: to nie rower, to BICYKL, a ten długi samochód: to nie samochód tylko LIMUZYNA. Syn patrząc na brudne łapy swe, oznajmi: to nie bakterie, to są linie papilarne...

16:03, moli1978
Link Dodaj komentarz »
Piecuchy

Matka nie wie, kto jest większym piecuchem, Syn czy Matka. Syn za nic na świecie wyjść na dwór nie chce, a Matce tak bardzo nie chce się tych kurtek, szalików, czapek.... No ale czasami przychodzi dzień taki, kiedy nie wyjść na dwór to grzech. Niestety dzień taki przychodzi zawsze wtedy, gdy ojca nie ma i Matka musi sama. Po tym jak dziecko uda się w końcu do wyjścia przekonać (prośbą i groźbą, obietnicami i przekupstwami, szantażami nawet czasami) zaczyna się ubieranie. Najpierw syn do połowy, potem Matka, potem syn do końca (i wtedy zawsze pada magiczne słowo SIKU) i spacer zaczyna się. W dziecku budzi się radość i entuzjazm, a w Matce budzi się ... dziecko.

15:53, moli1978
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 stycznia 2010
Nawet jak nie patrzy to i tak widzi...

Matka wie to już od dawna, że dziecko nawet kiedy nie słucha to i tak wszystko słyszy. Ale od niedawna Matka wie, że nawet kiedy dziecko nie patrzy, to i tak widzi...

Syn siedzi sobie przy stole w salonie i z ogromnym zainteresowaniem ogląda helikoptery na YouTube. Z tak ogromnym zainteresowaniem, że po prostu nie mruga, ani drgnie, ani nawet na milimetr głowy nie odkręci Matka chodzi sobie po domu, wchodzi do kuchni, staje przy szufladzie (tej szufladzie gdzie przebywa czekolada) i stoi. Zerka na syna, ale ten ogląda. Matka jakby nigdy nic szufladę otwiera, zerka na syna - nic, wciąż niczym w hipnozie. No to Matka powolutku kawałek czekolady bezgłośnie wyjęła i do buzi. I czeka. Syn wciąż głowy nie odwracając, patrząc tylko i wyłącznie na monitor, pyta spokojnie: Mamo co wzięłaś? Nic synku, nic, tak sobie tylko stoję. CO wzięłaś, czekoladę? No czekoladę no. Jaką, białą? Białą. Moją? Oj Twoją no. Całą zjadłaś? Nie tylko kawałeczek malutki, zostało jeszcze dla ciebie.....

I tak oto Matka we własnym domu, podjadając własną czekoladę, własnoręcznie zakupioną, poczuła się jak podlotek przyłapany w szkole "w kiblu" przez nauczycielkę na paleniu papierów. Niezapomniane uczucie, Matka żałuje, że Matkę to w szkole ominęło... Matka jednak wciąż w głowę zachodzi, jak? skąd? to dziecko wszystko wie. Przecież nie patrzył, zajęty był......

00:06, moli1978
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21